Chińskie auta w 2026 roku zdobędą 20 proc. polskiego rynku – rozmowa z Jerzym Prządką, członkiem Zarządu Asian Automotive Distribution Center (AADC)

AADC reprezentuje 8 marek chińskich producentów plus KGM, czyli dawne SsangYoung. Czy w Waszym portfolio pojawią się jeszcze inne firmy?

– W naszej ofercie są samochody BAIC, Forthing, Bestune, DSFK, Jetour, SWM, luksusowe Hongqi oraz, wspomniane KGM. W sumie nasza sieć dealerska liczy około 200 salonów sprzedaży i serwisów plus 18 salonów motocyklowych. Czy planujemy poszerzenie tego bogatego portfolio? Tak – zarówno jeśli chodzi o marki samochodowe, jak też motocyklowe. Rozmowy z chińskimi firmami trwają, więc szczegółów nie mogę zdradzić, ale już teraz zapraszam w kwietniu (23-26) do Poznania na Motor Show, gdzie wszyscy importerzy pokażą swoje nowości, i my również.

– Na polskim rynku swoje modele oferuje ponad 20 chińskich marek. Czy wszystkie utrzymają się, czy też część zniknie po pewnym czasie?

– W Chinach działa około 200 producentów samochodów osobowych, ci którzy pojawili się na polskim rynku to 10 procent tego potencjału. Jeszcze nie wszystkie globalne chińskie marki samochodowe pojawiły się na naszym rynku, czy w Europie. Sądzę, że w najbliższym czasie pojawią się co najmniej 2-3 nowe chińskie marki. Jedna z nich to Changan – marka związana z Mazdą – która pojawiła się w 2025 roku w Europie i, zapewne trafi też do nas. Można się też spodziewać kolejnych chińskich marek motocyklowych. A o tym, które marki utrzymają się na naszym czy europejskim rynku zdecyduje przede wszystkim klient. Jeśli chińskie marki utrzymają dobre ceny, zapewnią profesjonalny serwis nie będą musiały wycofywać się.

– Właśnie serwis, części zamienne, czas oczekiwania na dostawę części – to główne obawy klientów rozważających zakup chińskiego auta. Jak to rozwiązujecie?

– Jest taka zasada: auto sprzedaje się raz, a serwisuje wiele razy. I od jakości serwisu zależy opinia klientów i to, czy wybiorą lub polecą innym daną markę. My nie prowadzimy samych salonów sprzedaży, każdy punkt sprzedaży zapewnia również serwis. W naszych markach nie ma problemów z częściami eksploatacyjnymi czy zamiennymi. Równolegle z zamówieniami na nowe auta składamy zamówienia na części. Mamy w Polsce magazyn centralny, nie trzeba części każdorazowo sprowadzać z Chin. Nasz cel to 95 procent pokrycia wszystkich części zamiennych – dostępnych tu na miejscu.

– Jak Chińczycy traktują polski rynek?

– Poważnie. W Polsce sprzedaje się rocznie 500-600 tysięcy nowych samochodów. Oni widzą u nas duży potencjał dla swoich marek. W Europie jesteśmy w pierwszej trójce krajów, gdzie auta chińskie pojawiają się masowo. Numer jeden do Włochy – tam chińscy producenci aut pojawili się najwcześniej. Drugim rynkiem jest Wielka Brytania – głównie za sprawą MG, które przecież wywodzi się stamtąd. Wiele aut chińskich pojawia się w Skandynawii. Nie oszukujmy się, na rynku niemieckim czy francuskim Chińczycy póki co wielkiego sukcesu nie odniosą, tamtejsi klienci mocno przywiązani są do rodzimych marek.

Chińskie marki aut – ile jest ich naprawdę (pełna lista)

Trzeba też podkreślić dużą elastyczność chińskich producentów, umiejętność szybkiego dostosowania się do sytuacji na danym rynku. Na przykład w Polsce Chińczycy chcieli oferować przede wszystkim samochody z napędem elektrycznym – mają znakomite rozwiązania, bardzo dobre baterie, rozwiniętą infrastrukturę stacji ładowania wysokich mocy. Okazało się jednak, że na naszym rynku, a także w innych krajach europejskich, nastąpiło osłabienie zainteresowania elektrykami. W tej sytuacji potrzebowali dosłownie kilku miesięcy, aby dostosować ofertę do takich warunków – zamiast elektryków pojawiły się auta z benzynowymi silnikami i hybrydowymi napędami w konkurencyjnych cenach.

Jetour – kolejna chińska marka z atrakcjami na polskim rynku

– A propos cen – rzeczywiście wielką zasługą chińskich producentów jest to, że oferując swoje auta w dobrych (czytaj przystępnych cenach) pokazali klientom, że auta nie muszą być horrendalnie drogie, a konkurentów europejskich, japońskich i koreańskich zmusili do obniżek cen. To był znakomity ruch, ale czy te przystępne ceny uda się utrzymać w dłuższym okresie?

– Na cenę samochodu, mówiąc w pewnym uproszczeniu, najbardziej wpływa koszt produkcji. Byłem w wielu chińskich fabrykach samochodów i wszędzie widziałem wielki stopień automatyzacji na każdym etapie produkcji. W tej dziedzinie chińscy producenci nie mają sobie równych w całym świecie. A to pozwala produkować szybko, tanio i z zachowaniem wysokiej jakości. Drugi element wpływający na cenę samochodu – już u nas, to kurs waluty rozliczeniowej. Złoty jest mocny w stosunku do innych walut, dlatego możemy negocjować dobre ceny. Jeśli w przyszłości nie dojdzie do jakiegoś kataklizmu i osłabienia złotego, to niskie ceny na chińskie auta da się utrzymać.

– A czy te ceny nie są sztucznie zaniżane przez chińskich producentów?

– Spotykam takie opinie. W mojej ocenie ceny nie są sztucznie zaniżane. W handlu nikt nie działa charytatywnie. Chińscy producenci zarabiają na handlu z nami, nie dokładają do interesu.

– Czy na polskim rynku pojawią się chińskie kampery? Są – podobnie jak auta osobowe – tańsze niż konkurencyjne pojazdy, bardzo bogato wyposażone.

– Tak to prawda, ich oferta jest bogata i atrakcyjna cenowo. A na polskim rynku kampery stają się coraz bardziej popularne. Badamy temat i… może coś z tego wyjdzie.

– W 2025 roku chińskie marki zdobyły prawie 8 proc. polskiego rynku sprzedaży nowych aut. Jaki będzie ich udział pod koniec 2026 roku?

– Moim zdaniem nawet 20 procent. Prognozy mówią o sprzedaży w Polsce w całym 2026 roku ok. 600 tysięcy nowych aut, więc na chińskich producentów przypadłoby wówczas około 120 tysięcy samochodów. To realna wartość. Będziemy chcieli, aby marki, które reprezentuje Asian Automotive Distribution Center wykroiły z tego tortu dużą część.

Rozmawiali:
Roman Dębecki
Lesław Sagan